Prawdziwy spokój odnajduję tylko w samotności. Nie tam gdzie są moi przyjaciele albo osoby które kocham. Pytanie czy jest to rodzaj samolubstwa czy może wina tkwi w naturze człowieka. Pewnie psycholog chętnie wysnułby jakieś wnioski, za opłatą oczywiście. Ale tu nie ma dla niego miejsca. Myśli zabijają mój spokój. Przytępiam umysł tabletką albo alkoholem, stary dobry sposób, polecam.